Strona glówna  •  FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy  •  Rejestracja  •   Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj 


UWAGA TYLKO TERAZ MOŻESZ ZAMIEŚCIĆ SWOJE OGŁOSZENIE ZA DARMO!

Jak zamieścić ogłoszenie?

Znalezionych wyników: 9
www.polskinewark.co.uk Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Z dzieckiem na Wyspach - edukacja
PoKeMoN

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 187

PostForum: Artykuły z Sieci   Wysłany: 2010-06-01, 22:30   Temat: Z dzieckiem na Wyspach - edukacja
Z dzieckiem na Wyspach - edukacja

System edukacji w Wielkiej Brytanii różni się od polskiego systemu

Dlatego jeśli jesteśmy z dzieckiem na Wyspach albo zastanawiamy się czy nie sprowadzić tu całej rodziny, warto wcześniej zainteresować się tym jakie wykształcenie otrzyma tu nasza pociecha. Warto sprawdzić jakie mamy obowiązki i prawa wyboru w zakresie edukacji naszych dzieci.

Według brytyjskich standardów, ustalonych przez The National Society for the Prevention of Cruelty to Children (NSPCC), nigdy nie powinniśmy zostawiać bez opieki dzieci poniżej 12 roku życia. Trzynastolatki nie są na tyle dojrzałe, by mogły zostać same na dłużej, a dzieci poniżej 16 roku nadal nie powinny zostawać same na noc. Oznacza to, że za każdym razem, kiedy nie możemy osobiście zostać z dzieckiem, zawsze musimy zorganizować mu odpowiednią opiekę.

Fot. Getty Images


Obowiązek szkolny w Wielkiej Brytanii obejmuje dzieci od piątego roku życia, ale istnieje wiele rodzajów placówek, które zaopiekują się młodszymi dziećmi.

OPIEKA NAD MAŁYM DZIECKIEM

Wiele matek w Wielkiej Brytanii postanawia zrezygnować z pracy zawodowej i zostać z dzieckiem, nawet przez jego pierwsze 15 lat życia. Wtedy nie ma problemu z opieką, ale są też takie osoby, które wracają do pracy po urlopie macierzyńskim lub gdy dziecko ma kilka lat. Wtedy stajemy przed wyborem jaki rodzaj opieki nad naszą pociechą wybrać. Możemy zapisać je do przedszkola czy ośrodków przeznaczonych dla maluchów, możemy wynająć kogoś z rodziny do opieki nad dzieckiem lub profesjonalną nianię.

Bardzo pomocną ulotkę w języku polskim na temat rodzajów opieki nad dziećmi, wydały szkockie władze (znaczna część informacji jest aktualna na terenie całej Wielkiej Brytanii). Znajdziemy ją pod adresem http://www.scottishchildc...e%20Polish.pdf.

Nianie, opiekunki, domowe przedszkola

Dzieckiem opiekować mogą się bez żadnych ograniczeń członkowie rodziny – dziadkowie, rodzeństwo (także przyrodnie), ciocie. Te osoby nie podlegają żadnej rejestracji. Osoby z poza tego kręgu, opiekujące się dziećmi do lat ośmiu, powinny spełniać zasady określone przez Ofsted i być zarejestrowane w tej organizacji. Wyjątki od obowiązku rejestracji opisane są w ulotce Ofsted dostępnej na stronie http://www.ofsted.gov.uk/...n-not-required. Znajduje się tam też link do formularza rejestracyjnego dla opiekunów. Rejestracja wiąże się nie tylko z koniecznością wypełnienia stosownych formularzy, ale także miedzy innymi z weryfikacją niekaralności. Warto pamiętać, by o to zapytać, kiedy ktoś zaoferuje nam swoje odpłatne usługi w zakresie opieki nad dziećmi. Na stronach Ofsted zawsze możemy poszukać porady jak znaleźć odpowiedniego opiekuna dla naszego dziecka i przejrzeć rejestr osób oraz instytucji uprawnionych do opieki nad najmłodszymi.

W sytuacjach awaryjnych, naszym dzieckiem może się zająć osoba, która nie jest zarejestrowana w Ofsted. W tym przypadku występują pewne obostrzenia np. opieka taka nie może przekraczać dwóch godzin dziennie i czternastu dni w roku. Można opiekować się dzieckiem w nocy (od 18:00 do 2:00 rano) lub w hotelu. Obostrzeń tego typu jest znacznie więcej, a ich dokładną listę możemy znaleźć na stronach Ofsted.

Nianie i Au-pair nie mają obowiązku rejestracji w Ofsted. Najczęściej jedynym potwierdzeniem kwalifikacji takiej osoby są referencje. Zwykle piszą je rodzice dzieci, którymi dana osoba zajmowała się wcześniej. Zwykle jeśli wynajmujemy osobę, która będzie opiekowała się naszym dzieckiem w naszym własnym domu, nie musi ona być nigdzie zarejestrowana. Jednak jeśli chcemy mieć pewność, że nasze dziecko ma profesjonalną opiekę, możemy poszukać niani po przez profesjonalne agencje, które wymagają od swoich pracowników odpowiednich kwalifikacji i doświadczenia.

Childminder to osoba, która opiekuje się dziećmi we własnym domu. Jest to coś w rodzaju prowadzenia domowego przedszkola. Każda childminder podlega obowiązkowi rejestracji w Ofsted i musi mieć ukończone odpowiednie kursy (m.in. opieki nad dziećmi i pierwszej pomocy). Ponadto podlega kontroli o niekaralności, sprawdzeniu niekaralności podlegają także wszystkie osoby powyżej 16 roku życia, mieszkające z taką opiekunką do dzieci. Usługi oferowane przez domowe przedszkola są odpłatne, a ich koszt zależy od lokalizacji i kwalifikacji opiekunki. Do plusów takiej opieki należy niewątpliwie kameralność grupy. Childminder może się opiekować maksymalnie sześciorgiem dzieci, wliczając w to jego własne, jeśli takowe ma. Dzieci te mogą być w wieku do lat ośmiu, w tym troje może być poniżej pięciu lat i maksymalnie jedno poniżej roku. Czasem zdarzają się osoby uprawnione do opieki np. nad dwoma niespełna rocznymi maluchami.

We wszystkich placówkach zajmujących się małymi dziećmi, obowiązują bardzo rygorystyczne przepisy, co do ilości dzieci, które przypadają na jednego opiekuna. Na przykład jedna osoba może zajmować się maksymalnie trzema maluchami w wieku do dwóch lat, albo czterema dwulatkami i nie więcej niż ośmiorgiem dzieci starszych, niż dwa lata. Ponadto, w zależności od typu placówki, wielkość grupy nie może przekraczać trzynastu dzieci, albo w niektórych dwudziestu sześciu.

Żłobki i przedszkola

Żłobki i przedszkola w UK nazywane są Nursery albo Day Nursery. Zazwyczaj możemy powierzyć im już kilkumiesięczne dziecko, choć oczywiście zależy to od wewnętrznych zasad danej placówki.

Przedszkola otwarte są najczęściej we wszystkie dni tygodnia z wyjątkiem świąt i przerw wakacyjnych. Godziny otwarcia zależą od danej placówki, ale zwykle jest to między godziną 8:00 a 18:00. Godziny w jakich możemy zostawić nasze dziecko są przestrzegane dość restrykcyjnie. Przed otwarciem placówki nie ma co liczyć na to, że ktokolwiek przyjmie naszą pociechę. Jeśli spóźnimy się z odbiorem malucha, prawdopodobnie zostaną nałożone na nas kary finansowe – warto to sprawdzić wcześniej w regulaminie danej placówki. Niektóre prywatne przedszkola oferują dodatkowe usługi np. odbierania dziecka z domu i odwożenia go, o umówionej wcześniej porze – oczywiście wszelkie dodatkowe opcje są dodatkowo płatne.

Nie musimy posyłać dziecka do przedszkola codziennie, ani nawet na cały dzień. Możemy wykupić poszczególne dni tygodnia lub tylko kilka godzin, które nasze dziecko będzie spędzać w placówce. Niestety koszt opieki nad dzieckiem jest dość wysoki. Może on sięgnąć nawet kilkuset funtów miesięcznie np. w północnym Londynie w 2009 roku było to około 600 funtów miesięcznie. Wysokość czesnego zależy od wielu czynników, miedzy innymi od lokalizacji (większe miasta bywają droższe), popularności i renomy placówki, czy też faktu dofinansowania jej przez państwo. Dobrą informacją jest to, że możemy się ubiegać o zasiłki, na przykład takie, dzięki którym otrzymamy zwrot kosztów przedszkola nawet to do 70 proc.

Pre-school – nie szkoła, a już nie przedszkole

Obowiązek szkolny zaczyna się w Wielkiej Brytanii od 5 roku życia, dlatego dzieci które wkrótce osiągną ten wiek warto zapisać do "pre-school", które często mieszczą się przy szkołach. Nie są to regularne przedszkola, ale raczej odpowiedniki naszych zerówek.

Dzieci mają tam szansę przyzwyczaić się do nowego otoczenia, nauczyć interakcji z rówieśnikami, a także podszkolić angielski. Po zapisaniu naszego dziecka, przez kilka pierwszych dni przyprowadzamy go tylko na kilka godzin dziennie. Dopiero kiedy personel uzna, że nasza pociecha zaaklimatyzowała się w nowym środowisku, możemy zacząć zostawiać go na dłużej. Aby zapisać dziecko do przedszkola, musimy przedstawić kilka dokumentów. Najczęściej są to potwierdzenie adresu zamieszkania, akt urodzenia dziecka, paszporty (rodzica i dziecka). Dziecko musi być także zarejestrowane u lekarza pierwszego kontaktu (GP).

Czasami zdarza się, że dane placówki przyjmują dzieci tylko z określonego terenu lub że musimy poczekać kilka tygodni na wolne miejsce dla naszego malucha. Angielskie przepisy bardzo restrykcyjnie regulują pracę przedszkoli, zapobiegając przyjmowaniu zbyt wielu dzieci czy też zbyt małej ilości personelu.

Jeśli szukamy przedszkola czy żłobka, zlokalizowanego najbliżej naszego miejsca zamieszkania, warto zajrzeć na strony http://childcarefinder.di...hildcarefinder/ czy http://www.preschooldirectory.co.uk/frameset.html, tam znajdują się użyteczne wyszukiwarki lokalizacji.

Pre-school playgroups

Pre-school playgroups to kolejna forma opieki nad dziećmi w wieku przed szkolnym – 3 do 5 lat. Jej bardzo ważnym elementem jest przygotowanie podopiecznych do podjęcia nauki. W tego typu placówkach kładzie się większy nacisk na naukę po przez zabawę, niż samą zabawę.

Wszystkie placówki pre-school playgroups są zarejestrowane w Ofsted i spełniają rygorystyczne wymagania rządowe, choć ważnym elementem ich działalności są wolontariusze. Są nimi często rodzice dzieci uczęszczających na zajęcia. Godziny otwarcia placówek tego typu są bardzo różne. Może to być od dwóch godzin , do opieki całodziennej. Koszt pozostawienia dziecka na zajęcia wynosi zwykle kilka funtów.

Na stronie http://www.pre-school.org.uk/ możemy znaleźć wiele informacji na temat pre-school playgroups, poczynając od historii, do listy organizacji zrzeszonych w organizacji.

Nursery Schools

Nursery Schools albo Nursery Classes, można przetłumaczyć jako zajęcia przed-szkolne. Jest to kolejna inicjatywa przeznaczona dla dzieci w wieku 3 – 5 lat, czyli tuż przed rozpoczęciem nauki szkolnej. Nursery Schools prowadzone są przy szkołach podstawowych, przez osoby prywatne lub instytucje charytatywne.

Koszt umieszczenia dziecka w takiej placówce zwykle bywa wysoki. Darmowych Nursery Classes jest bardzo niewiele, a pozostałe mogą kosztować nawet ponad tysiąc funtów semestralnie. Dokładne informacje na temat najbliższej nam Nursery School możemy znaleźć na stronach http://www.ndna.org.uk/ i pod numerem telefonu 0800 234 63 46. Tam można też uzyskać informację na temat kosztów związanych z daną placówką.

Jakość placówek edukacyjnych

Większość placówek, które zajmują się opieką nad dziećmi, muszą zarejestrować swoją działalność w Office for Standards in Education (Ofsted - http://www.ofsted.gov.uk). Dotyczy to zwłaszcza miejsc, w których przebywają dzieci do lat ośmiu. Na stronach Ofsted znajdziemy wiele cennych informacji, a także raporty pokontrolne placówek tego typu.

Kolejnym źródłem wiedzy na temat rządowej strategii poświęconej dzieciom i młodzieży jest strona Department for Children, Schools and Families (http://www.dcsf.gov.uk). Na tej stronie znajdziemy między innymi informacje o systemie certyfikacji placówek edukacyjnych dla małych dzieci (tzw. Early Learning).

Interwencje

Jeśli mamy podejrzenia, że nasze dziecko pozbawione jest należytej opieki w przedszkolu do którego uczęszcza, powinniśmy w pierwszej kolejności skontaktować się z kierownictwem danego ośrodka. Jest to zawsze najlepszy początek drogi do rozwiązania problemów. Jeśli rozmowa z kierownictwem nie przyniesie efektów, możemy skontaktować się z Ofsted, który może podjąć śledztwo w tej sprawie, przeprowadzić kontrolę i w skrajnych przypadkach doprowadzić do ukarania winnych.

EDUKACJA OBOWIĄZKOWA

Obowiązek szkolny

W UK obowiązek szkolny dotyczy dzieci od lat 5 do 16. Odpowiedzialność za uczęszczanie dziecka do szkoły ponoszą rodzice dziecka (lub prawni opiekunowie). Do władz lokalnych należy organizacja i udostępnienie każdemu dziecku możliwości pobierania nauki nieodpłatnie.

Rodzic, który nie zadbał, by jego dziecko uczęszczało na zajęcia szkolne, naraża się na konflikt z prawem. W UK występują kary grzywny w wysokości od L50 do nawet L2500 za niedopilnowanie, by dziecko chodziło do szkoły. Sąd może ponadto skierować beztroskich rodziców na specjalne kursy (Parental Classes), a nawet skazać na karę pozbawienia wolności do trzech miesięcy. Ukarani w ten sposób mogą zostać rodzice nie tylko zaniedbujący naukę swoich dzieci, ale nawet Ci, których pociechy postanowiły samodzielnie zwiększyć ilość czasu wolnego po przez wagary. Więcej informacji na ten temat znajdziemy na stronach http://www.direct.gov.uk/...hool/DG_4016117 i http://www.direct.gov.uk/...hool/DG_066966.

Rok szkolny

Rok szkolny w UK dzieli się – inaczej niż w Polsce – na trzy trymestry: jesienny (od września do grudnia), wiosenny (od stycznia do kwietnia) i letni (od kwietnia do lipca). W połowie każdego trymestru wszyscy uczniowie mają tydzień wolnego (half-term). Nieco więcej wolnego przypada na zakończenie każdego z trymestrów np. po letnim trymestrze jest to miesiąc wakacji.

Przerwy świąteczne, wakacje, zwolnienia

Na terenie UK, daty przerw świątecznych i wakacji są ustalane przez poszczególne szkoły i władze lokalne. Bardzo często uwzględnia się przy tym czy przerwy semestralne, świąteczne nie nakładają się w różnych szkołach, co pozwala uniknąć kłopotów logistycznych, kiedy masa ludzi z dziećmi wyrusza na wakacje.

W każdej szkole daty przerw w nauce są podawane do widomości dzieci i rodziców z wyprzedzeniem. Jeśli jednak chcemy sprawdzić jak w naszym hrabstwie wyglądają terminy dni wolnych dla dzieci, możemy sprawdzić to na stronie http://local.direct.gov.u...d%27%27s+schoo. Po podaniu kodu pocztowego będziemy mogli zapoznać się z aktualna listą przerw w nauce.

Szkoły prywatne nie podlegają ustaleniom samorządów lokalnych. Jeśli chcemy dowiedzieć się o terminach przerw wakacyjnych i świątecznych w tego typu placówkach, musimy skontaktować się bezpośrednio z daną szkołą, bądź też poszukać pomocy na stronach internetowych ośrodka.

Jeśli chcemy zabrać naszą pociechę ze szkoły poza ustalonymi terminami wolnymi od nauki, powinniśmy uzyskać zgodę dyrekcji. Rozpatrując podanie w trybie indywidualnym, szkoła zwraca uwagę między innymi na czynniki takie jak frekwencja dziecka, jego wyniki w nauce, terminy egzaminów, a także na podany powód. Zwykle nie są dobrze widziane próby zabrania dziecka na dwutygodniowe wakacje w czasie roku szkolnego, tylko dlatego, że akurat była dobra oferta na wczasy na Karaibach.

Wybór szkoły

Poszukując szkoły dla naszego dziecka możemy liczyć na pomoc Ofsted i samorządów lokalnych. Co roku, zazwyczaj w okresie letnim, samorządy zlecają publikację broszur dla rodziców. Zawierają one szereg istotnych informacji m.in. terminy składania wniosków o przyjęcie dziecka i procedury ich rozpatrywania, liczbę dzieci w danej szkole czy też procedury w wypadku przekroczenia liczby chętnych do nauki w danej szkole. Władze lokalne są także doskonałym źródłem wiedzy o szkołach na terenie danego regionu. Ponadto samorządy utrzymują doradców, których zadaniem jest pomoc rodzicom w wyborze szkoły dla pociechy.

Na stronach Ofsted znajdziemy raporty pokontrolne ze wszystkich szkół. Zawsze możemy także udać się do szkoły, by porozmawiać nauczycielami i dyrekcją. Zwykle jednak o wyborze szkoły decyduje jej lokalizacja i polecenie przez innych rodziców.

Na stronie http://local.direct.gov.u...y+school+places znajdziemy wyszukiwarkę szkół podstawowych. Szkoły ponadpodstawowe znajdziemy na stronie http://local.direct.gov.u...+school+places, a pod adresem http://schoolsfinder.direct.gov.uk/ możemy szukać szkół obu rodzajów.

Szkoły rozszerzone

Często możemy się spotkać z pojęciem "szkoły rozszerzonej". Pod tą nazwą kryje się wachlarz usług dodatkowych oferowanych przez większość szkół na terenie UK.

Wszystkie szkoły podstawowe oferują w ramach programu "szkoła rozszerzona" dodatkową opiekę nad dziećmi po zajęciach. Najczęściej odbywa się to w godzinach od 8 rano do 18 popołudniu, przez pięć dni w tygodniu, 48 tygodni w roku.

Ponadto dostępne są zajęcia pozalekcyjne, obejmujące miedzy innymi aktywności sportowe, zajęcia teatralne, muzyczne, fitness, zajęcia z różnych dziedzin sztuki, a także np. podstawy przedsiębiorczości i wiele innych. Dokładna oferta zajęć różni się w zależności od szkoły.

Wiele z proponowanych dodatkowych usług obejmuje także rodziców. Mogą się oni doskonalić w zakresie umiejętności wychowawczych i kontroli nad dziećmi. Można także wziąć udział w zajęciach, na których omawiane są programy pomocy dla rodzin i instytucje oferujące taką pomoc. Niestety część takich aktywności jest odpłatna, a o szczegóły należy pytać już w konkretnych placówkach.

Z polskiej szkoły do szkoły angielskiej

Wielu Polaków przenosi się na Wyspy z całymi rodzinami. Przeniesienie dziecka ze znajomego mu środowiska, do całkowicie nowych warunków i innego systemu edukacji może wydawać się skomplikowane, ale takie nie jest. Żeby przenieść dziecko ze szkoły polskiej do angielskiej, najpierw musimy wybrać placówkę, do której nasze dziecko ma uczęszczać. Potem należy skontaktować się z dyrekcją – w celu ustalenia wymagań, jakie muszą być spełnione, by nasza pociecha została przyjęta. Na końcu należy zaopatrzyć dziecko w odpowiedni mundurek.
Angielskie szkoły publiczne nie wymagają specjalnych formalności, ani zaświadczeń z polskich szkół. Dziecko jest przydzielane do odpowiedniej klasy na podstawie jego wieku, a nie tego na jakim etapie edukacji było w Polsce. Zwykle dzieci nie mają problemów pod względem poziomu wiedzy, gdyż w Polsce program nauczania jest nieco obszerniejszy i przyśpieszony. Za to kłopotem często okazuje się poziom językowy.

Pewną różnicą w stosunku do polskich zwyczajów jest przydzielanie dzieci urodzonych w drugiej połowie roku, do klas z rocznika niższego. Oznacza to że np. dziecko urodzone w listopadzie 2000 roku, będzie uczęszczało do klasy o rok niżej, niż było to w Polsce.

Szkoła podstawowa

Obowiązek szkolny rozpoczyna się w wieku 5 lat i przez pierwsze sześć lat nauki dzieci uczęszczają do Primary School, która jest odpowiednikiem naszej szkoły podstawowej. Podzielona jest ona na dwa stopnie, a każdy z nich zakończony egzaminem. Pierwszy stopień to pierwsze dwa lata nauki. Nazywa się on Infant School (szkoła dla młodszych dzieci), a kończący ten etap nauki egzamin to Key Stage 1 (angielski i matematyka).

Przez kolejne cztery lata, dzieci uczęszczają do Junior School (juniorzy), którą kończą egzaminem z języka angielskiego, matematyki i wybranego przedmiotu (Key Stage 2).

W ciągu całego okresu nauki w Primary School uczniowie muszą uczęszczać na zajęcia z następujących przedmiotów: angielski, matematyka, przedmioty ścisłe (science), projektowanie i technologia (design and technology), informatyka i komunikacja (ICT), historia, geografia, sztuka, muzyka i zajęcia WF. Więcej informacji na temat edukacji małego dziecka można znaleźć stronach http://www.direct.gov.uk/...lum/DG_4015959.

Gimnazjum

Kolejne lata nauki upływają młodzieży w Secondary School, która jest mniej więcej odpowiednikiem naszego gimnazjum. Drugi stopień edukacji jest znów podzielony na dwa etapy, a każdy z nich zakończony egzaminem. Key Stage 3, który zwykle zdawany jest w wieku lat 14, obejmuje angielski, matematykę i jeden wybrany przedmiot oraz Key Stage 4, który kończy się egzaminem państwowym (często GCSE).

Uczniowie w wieku od 11 do 14 lat, w trakcie Key Stage 3, uczą się tych samych przedmiotów co wcześniej, plus dwa dodatkowe – współczesny język obcy i wiedza o społeczeństwie (citizenship). Szkoła jest ponadto zobowiązana do przeprowadzenia zajęć z wychowania seksualnego i przystosowania do życia w rodzinie (Sex and Relationship Education) oraz z religii. W ostatnim roku przed egzaminem końcowym, szkoła także organizuje zajęcia przygotowawcze do wyboru dalszej ścieżki edukacji lub ścieżki zawodowej.

W ciągu ostatnich dwóch lat nauki (Key Satge 4 – uczniowie w wieku 14-16 lat), młodzież ma mniej przedmiotów obowiązkowych, ale za to wybierają sobie zajęcia opcjonalne. Do obowiązkowych nadal należą: angielski, matematyka, przedmioty ścisłe (science), informatyka, wiedza o społeczeństwie (citizenschip) i WF. Uczniowie są także zobowiązani do wyboru przedmiotów związanych z przyszłym zawodem lub dalszą edukacją. Ponadto szkoła musi nadal zapewnić edukację w zakresie religii, wychowania seksualnego oraz co najmniej po jednym przedmiocie z czterech wytypowanych dziedzin którymi są: sztuka, technologie (design and technology), studia humanistyczne i język obcy (współczesny). Więcej informacji na temat edukacji w gimnazjum znajduje się na stronach http://www.direct.gov.uk/...um/DG_10013877.

Kary w szkole

Każda szkoła dysponuje systemem kar dla niepokornych uczniów. Dostępne dla nauczycieli narzędzia utrzymania kontroli nad dziećmi obejmują między innymi; nagany, listy do rodziców (opiekunów), usunięcie z klasy, odebranie przywilejów uczniowi, zarekwirowanie przedmiotu lub przedmiotów należących do ucznia, a także zawieszenie w prawach ucznia.

Nietypową formą kary jest areszt szkolny. Działa on tak, jak opisany przez JK Rowling w cyklu o Harry’m Potterze – szlaban. Uczeń może zostać zatrzymany „za karę” w szkole w czasie godzin szkolnych, w porze lunchu lub w weekend. Za każdym razem szkoła musi zawiadomić o tym rodziców (opiekunów) ucznia pisemnie, nie później niż 24 godziny przed zastosowaniem sankcji. Rodzice mają możliwość ustalenia opcji transportu dziecka itp. Mogą oni także wystąpić do nauczyciela lub dyrektora szkoły z prośbą o zmianę terminu aresztu, jeśli mają ku temu ważny powód. Może to być np. trudność z zaaranżowaniem transportu dziecka, święto religijne itp.

Zawieszenie w prawach ucznia oznacza czasowy zakaz uczęszczania do szkoły. Może on zostać wydany na okres nie dłuższy niż 45 dni w ciągu roku szkolnego. Za każdym razem, szkoła musi zapewnić zawieszonemu uczniowi możliwość nadrobienia powstałych w ten sposób zaległości. Dyrektor, bądź też odpowiedni organ zarządzający szkołą, może zawiesić w prawach ucznia, jeśli dziecko notorycznie łamie regulamin lub też jego zachowanie poważnie szkodzi bezpieczeństwu lub edukacji innych dzieci. Szkoła ma obowiązek skontaktować się telefonicznie z rodzicami (opiekunami) dziecka i wyjaśnić przyczyny oraz okres zawieszenia go w prawach ucznia. Ponadto, jeśli zawieszenie trwa dłużej niż jeden do pięciu dni włącznie, rodzice muszą dopilnować, by zawieszony uczeń nie przebywał w miejscach publicznych w godzinach zajęć (nawet w towarzystwie dorosłych). Jeśli kara trwa sześć dni lub dłużej, szkoła może ustalić dodatkowe warunki.

Z arsenału kar, jakie może stosować brytyjski nauczyciel, zniknęły już niechlubne kary cielesne. Jedyną sytuacją, w której pracownik szkoły może użyć siły fizycznej wobec ucznia to zagrożenie samookaleczenia lub zranienia kogoś innego. Fizycznie można powstrzymać dziecko także w przypadku, gdy może dojść do zniszczenia mienia lub ogólnego zagrożenia. Pracownicy szkoły mają prawo przeszukać każdego ucznia, jeśli zachodzi podejrzenie, że posiada on broń lub inne niebezpieczne przedmioty.

Relegacja, czyli skreślenie dziecka z listy uczniów danej szkoły, jest ostatecznością jeśli dany uczeń notorycznie łamie zasady. Następuje ona po wyczerpaniu innych możliwości wpływania na zachowanie dziecka, jednak dyrekcja szkoły może, w określonych wypadkach, usunąć ucznia już po jednym wykroczeniu. Jeśli nasze dziecko zostało usunięte ze szkoły, pierwszym krokiem na drodze odwoławczej jest spotkanie się z dyrekcją szkoły i jej władzami. Jeśli to nie pomoże, możemy zwrócić się do władz lokalnych (jeśli nasza pociecha została usunięta ze szkoły prywatnej, może okazać się że nie mogą one nam pomóc). Szkoła ma obowiązek zapoznać rodziców relegowanego ucznia z drogą odwołania. Natomiast obowiązkiem samorządu lokalnego jest zapewnienie dziecku edukacji w pełnym wymiarze godzin, od szóstego dnia po usunięciu go z danej placówki. Oznacza to zwykle, że nasze dziecko trafi do innej szkoły, gdzie będzie kontynuowało naukę.

Interwencje

Jeśli z jakiegoś powodu jesteśmy niezadowoleni ze szkoły do której uczęszcza nasze dziecko, w pierwszej kolejności powinniśmy skontaktować się z nauczycielem, uczącym naszą pociechę. Kolejnym ogniwem kontaktu jest dyrektor szkoły. Jeśli w ten sposób nie uda się rozwiązać zaistniałych problemów, możemy zwrócić się do rady szkoły i lokalnego samorządu (jeśli dana szkoła podlega jego jurysdykcji). Jeśli nadal nie będziemy usatysfakcjonowani, Ofsted może okazać się pomocny. Ofsted zajmuje się regularna kontrolą wszystkich szkół w UK. Rutynowe kontrole odbywają się nie rzadziej niż co trzy lata. Rodzice są zawsze uprzedzani o takiej kontroli, by mogli przekazać inspektorom swoje uwagi. Jeśli kontrola jest wynikiem skargi, Ofsted zawsze kontaktuje się z szerszą grupą rodziców, by zebrać jak najwięcej danych na temat problemu.

Dość radykalnym sposobem radzenia sobie z niedostatkami systemu brytyjskiej edukacji, jest założenie własnej szkoły. Wbrew pozorom nie jest to niemożliwe w UK. Pomoc w tym z pozoru karkołomnym przedsięwzięciu, możemy uzyskać od samorządu lokalnego i Schools Commisioner (http://www.dcsf.gov.uk/schoolscommissioner/ - strona w przebudowie).

Nauka w domu

Innym rozwiązaniem na nasze niezadowolenie z systemu brytyjskiej edukacji, jest samodzielne podjęcie się wykształcenia swojego dziecka. Obowiązek szkolny dotyczy pobierania nauki w pełnym wymiarze godzin, czyli ponad 12 godzin tygodniowo, a nie samego faktu uczęszczania do jakiejś szkoły. W praktyce oznacza to, że rodzice mogą zdecydować o podjęciu nauczania dziecka w domu.

Formalnie nie istnieją żadne ścisłe regulacje, jakie warunki muszą być spełnione przez rodziców, by mogli oni uczyć własne dzieci. Podobnie dzieci uczące się w domu, nie muszą podejmować żadnych państwowych egzaminów.

Według aktualnych przepisów, jeśli nasze dziecko nie rozpoczęło jeszcze nauki w szkole, nie musimy informować nikogo o tym, że będzie ono uczyć się w domu. Jeśli postanowiliśmy zabrać naszą pociechę ze szkoły, by uczyć ją samodzielnie, musimy pisemnie powiadomić placówkę nauczania o naszej decyzji. Samorząd lokalny musimy informować o rozpoczęciu samodzielnego kształcenia naszych dzieci, tylko jeśli uczęszczają one do szkół specjalnych. W takim wypadku wymagana jest zgoda stosownych władz. Obecnej trwają prace nad zestawem regulacji prawnych, dla dzieci pobierających naukę w domu.

Władze lokalne mogą w pewnym zakresie kontrolować rodziców i uczone przez nich dzieci. Jeśli wykryte zostaną rażące zaniedbania może zostać wydany tzw. „school attendance order” czyli nakaz uczęszczania do szkoły. Niestety nie istnieją żadne rządowe fundusze wspomagające rodziców uczących dzieci w domu. Więcej informacji na ten temat znajdziemy na stronach http://www.direct.gov.uk/...ool/DG_4016124.

Pomoc samorządów lokalnych

Na terenie UK, w niektórych wypadkach, władze lokalne zapewniają bezpłatny transport dzieci do szkoły. Jest to uwarunkowane wieloma czynnikami i zależy w dużej mierze od konkretnych ustaleń na terenie danego regionu. Zwykle, by dowiedzieć się czy naszemu dziecku przysługuje bezpłatny transport, powinniśmy zwrócić się do władz lokalnych, tym niemniej istnieją pewne ogólne ustalenia, które mogą pomóc nam określić czy mamy szansę na bezpłatny dowóz dziecka do szkoły.

Aby ułatwić określenie odległości kwalifikującej dziecko do dowozu do szkoły, powstało pojęcie "statutory walking distance". Można to przetłumaczyć jako standardową odległość spaceru. Wynosi ona dwie mile (3,2 km) dla dziecka do lat ośmiu i trzy mile (4,8 km) dla dzieci starszych. Jeśli nasza pociecha musi pokonać większą odległość, może to kwalifikować ją do bezpłatnego transportu. Należy jednak pamiętać że odległość jest tylko jednym z kryteriów. Dzieci niepełnosprawne, bądź też wymagające specjalnej opieki, mają zapewniony bezpłatny transport do szkoły automatycznie. Podobnie działa to w przypadku dzieci z rodzin o niskich dochodach. Mogą one kwalifikować się do bezpłatnego transportu, tym niemniej należy sprawdzić to z zasadami stosowanymi w danym regionie.

Młodzież powyżej 16 roku życia, może liczyć w niektórych wypadkach na dopłaty do pokrycia kosztów dojazdu do szkoły. Więcej szczegółów oraz linki do stron, na których możemy złożyć odpowiednie wnioski do władz lokalnych, znajdziemy na stronach http://www.direct.gov.uk/...fe/DG_10013990.

Mundurki

Na terenie Wielkiej Brytanii, w większości szkół obowiązują mundurki. Szkoła, ustalając swoją politykę w tym zakresie, powinna kierować się także kosztami uniformu. Zgodnie z zaleceniami rządowymi, mundurki nie mogą być zbyt drogie, aby nikt nie poczuł się wykluczony z możliwości pobierania nauki w danej placówce (dotyczy to głównie szkół publicznych). Ponadto, zasady dotyczące ubioru muszą uwzględniać specyficzne wymagania wyznaniowe, bądź kulturowe uczniów.

Często szkoła pośredniczy w zakupie mundurków, ponieważ składając hurtowe zamówienia, może ona uzyskać znacznie niższe ceny. W określonych wypadkach, możemy ubiegać się o dofinansowanie zakupu mundurku dla naszego dziecka. Więcej informacji na stronach http://www.direct.gov.uk/...ife/DG_4016078.

Stołówki

Na terenie szkół w UK znajdują się stołówki, serwujące dzieciom posiłki. Rodzice mogą wykupić abonament na korzystanie ze stołówki, bądź też w określonych wypadkach, uczniowie mogą kwalifikować się do bezpłatnego żywienia. Program dofinansowania obiadów dotyczy dzieci z rodzin o niskich dochodach. Na stronie http://local.direct.gov.u...0school%20meals znajduje się link, za pomocą którego możemy złożyć aplikację o darmowy posiłek dla naszego dziecka.

Rodzaje szkół ze względu na ich organizację i finansowanie

Szkolnictwo w UK, pod względem organizacji znacznie różni się od polskiego. Niektóre jego cechy są trudne do przełożenia na polskie realia. Poniżej przedstawiamy krótką charakterystykę czterech podstawowych typów szkół. Są to mainstream state schools, specialist schools, state school with particular characteristics i independent schools.

Trzy pierwsze rodzaje, to szkoły państwowe zarządzane i finansowane w mniejszym lub większym stopniu ze środków publicznych, dlatego dostępne są one dla uczniów bezpłatnie. Ostatni rodzaj – szkoły niezależne – to szkoły prywatne, utrzymujące się z opłat wnoszonych przez rodziców (opiekunów) uczniów.

Mainstream state schools dzielą się na Community Schools, czyli szkoły zarządzane przez samorząd lokalny, który odpowiedzialny jest za finansowanie i dobór kadry. Szkoły te posiadają własne budynki. Foundation and Trust Schools są to szkoły prowadzone i finansowane przez fundacje. Zwykle to fundacja jest właścicielem lokali, w których szkoła funkcjonuje, fundacja także zajmuje się doborem kadry. Rodzajem szkoły prowadzonej przez fundacje jest szkoła "kredytowana" (Trust School). Jej odmienność polega na istnieniu partnera – może to być instytucja komercyjna, lub też fundacja edukacyjna – który wspomaga szkołę finansowo, by podnieść jej standard. Ostatnim rodzajem szkół "główno nurtowych" są szkoły prowadzone przez wolontariuszy na przykład Voluntary-Aided Schools. Bardzo często są to szkoły "wyznaniowe", choć oczywiście nie muszą takimi być. Voluntary-Controles Schools są zarządzane przez samorząd lokalny.

Specialist schools to placówki, które są wyspecjalizowane w jakiejś dziedzinie. Może to być sport, technologie czy też sztuka. By uzyskać fundusze potrzebne do wypełniania założonego celu, takie szkoły bardzo często posiadają wsparcie ze strony instytucji komercyjnych (biznesu) lub organizacji rządowych. Więcej informacji na ten temat można znaleźć na stronach http://www.standards.dfes...ialistschools/.

State schools with particular characteristics to szkoły zarządzane przez lokalne władze, ale różniące się nieco od szkół wyspecjalizowanych. Mogą mieć na przykład dodatkowe źródła finansowania albo specyficzne kryteria naboru uczniów. Tego typu szkołami są na przykład Grammar Schools, czyli szkoły dla dzieci szczególnie uzdolnionych, Community and Foundation Special Schools, czyli szkoły dla dzieci wymagających specjalnej opieki, czy też City Technology Colleges, czyli szkoły dla dzieci w wieku 11-18 lat, które oprócz podstawowego trybu nauczania, przygotowują swoich uczniów do zawodu, na przykład skupiając większą uwagę na technologiach i nauce.

Independent schools są to szkoły prywatne. Niektóre z nich mogą poszczycić się długą i chlubną tradycją w nauczaniu. Podlegają one rejestracji w DCSF i regularnym kontrolom Ofsted, w takim samym zakresie jak szkoły publiczne. Utrzymują się one z czesnego wnoszonego przez rodziców. Na stronach www.direct.gov.co.uk możemy znaleźć informację, że na terenie Wielkiej Brytanii istnieje około 2300 szkół niezależnych.

Więcej szczegółów na temat rodzajów szkół na ternie UK, znajdziemy na stronach http://www.direct.gov.uk/...hool/DG_4016312 i http://www.standards.dfes.gov.uk/?version=1
  Temat: Polska Telewizja UK - Polsat, Telewizja N, TNK Instalacje
PoKeMoN

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 496

PostForum: Ogłoszenia   Wysłany: 2010-05-23, 14:57   Temat: Polska Telewizja UK - Polsat, Telewizja N, TNK Instalacje
Wklejony. Zamykam
  Temat: Zamieszczanie Ogłoszeń/Reklam
PoKeMoN

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 166

PostForum: Zamieść Swoje Ogłoszenie!   Wysłany: 2010-05-22, 19:00   Temat: Zamieszczanie Ogłoszeń/Reklam
W tym dziale możesz umieścić swoje ogłoszenie/reklamy. Po tym jak napiszesz temat z ogłoszeniem/reklamą, jeden z naszych administratorów umieści ją na jednej z naszych stron!
  Temat: Polska Telewizja UK - Polsat, Telewizja N, TNK Instalacje
PoKeMoN

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 496

PostForum: Ogłoszenia   Wysłany: 2010-05-21, 00:26   Temat: Polska Telewizja UK - Polsat, Telewizja N, TNK Instalacje
także bardzo proszę o skorygowanie treści ogłoszenia,podanie linku do swojej strony w ogłoszeniu itp. ale tak żeby było to zgodne z regulaminem i prawem.W innym przypadku będziemy musieli usunąć ogłoszenie
pozdrawiam
  Temat: Polska Telewizja UK - Polsat, Telewizja N, TNK Instalacje
PoKeMoN

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 496

PostForum: Ogłoszenia   Wysłany: 2010-05-21, 00:23   Temat: Polska Telewizja UK - Polsat, Telewizja N, TNK Instalacje


Przypominam, że korzystanie z usług Telewizji Nowej Generacji N, poza granicami Polski jest łamaniem regulaminu.Nie wiem jak się to ma do do cyfry i polsatu ,ale pewnie tak samo.Po drugie OPCJONALNIE PISZEMY PRZEZ ,,J,, NIE PRZEZ ,,I,,
.PONIŻEJ ARTYKUŁ DO POCZYTANIA
cyfra+
http://www.cyfra.tv/regulamin.pdf
Używanie Sprzętu (w tym Karty) dopuszczalne jest wyłącznie na terytorium Rzeczypospolitej
Polskiej.

Odbiór programu z N-ki poza granicami kraju jest naruszeniem regulaminu, bo ITI ma wykupione prawa do różnych tranmisji tylko na teren Polski.



Cyfra Plus - nielegalna za granicą

Dziesiątki tysięcy Polaków w Irlandii za pomocą m.in. Cyfry Plus ogląda polskie programy. Zapewne niewielu z nich zdaje sobie sprawę z tego, ze... łamie prawo.

Dlaczego? Wystarczy zwrócić uwagę na art.4. paragraf 2, punkt 1 "REGULAMINU UMOWY O ABONAMENT" obowiązującej w Cyfrze Plus (całość w postaci pliku pdf jest do pobrania: http://www.cyfraplus.pl/u...ystrybucja.pdf) który mówi:

Art.4. paragraf 2, punkt 1
§ 2. Korzystanie ze Sprzętu przez Abonenta.
1. Używanie Sprzętu (w tym Karty) dopuszczalne jest wyłącznie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

Czy w związku z tym ci, którzy korzystają z Cyfry Plus za granicą łamią prawo? Niestety, tak. Odpowiednie przepisy można by wywieść choćby z ogólnych przepisów kodeksu cywilnego...

Cyfra Plus ustaliła swój regulamin zapewne na podstawie danych jej licencji. Prawdopodobnie Cyfra Plus ma prawo do nadawania programów tylko na terenie RP, dlatego tez - nie mając technicznych możliwości do ograniczenia odbioru sygnału tylko na tym terenie - zabroniła w swoim regulaminie wywozu sprzętu za granice. Włodarze Cyfry Plus doskonale wiedzą, ze dziesiątki tysięcy Polaków korzysta z niej za granica. I chyba nic w tym kierunku nie robi. Natomiast licencjonodawcy maja prawo żądać zapłaty za swoje prawa.

Cyfra Plus powinna zmienić regulamin i nie narażać swoich klientów na łamanie prawa.

Prawdopodobnie będzie się to wiązało z koniecznością rozszerzenia licencji, jakie zostały udzielone Cyfrze Plus przez właścicieli praw do programów, filmów, transmisji, itp. - ale to już jest zmartwienie Cyfry Plus, a nie jej klientów. Jeżeli będą się z tym wiązały wyższe opłaty - to jest tez zmartwienie Cyfry Plus, bo wtedy klienci mogą wybrać tańszych "dostawców" polskiej tv.

Natomiast jeżeli właściciele Cyfry Plus wiedzą o tym (a wiedzą na pewno, stad ten zapis w jej regulaminie) ze dziesiątki tysięcy Polaków ogląda ja za granica, i sami czerpiąc z tego materialne korzyści przerzuca poprzez zapis w regulaminie odpowiedzialność prawna na tychże Polaków - to cos tu jest nie tak...

Dochodzi do paradoksu: sprzedawca sprzedaje klientowi sprzęt, którego - wg regulaminu określonego przez firmę tegoż sprzedawcy - klient nie ma prawa używać (za granica)...

Ot, Paragraf 22. Wersja polska. Jak na razie - legalne oglądanie polskich programów za pomocą Cyfry Plus jest możliwe za granicą jedynie na terytorium polskich ambasad, które wg przepisów stanowi część terytorium RP.

Piotr Słotwiński
http://www.PiotrSlotwinski.blogspot.com
  Temat: Już nie imigrant, jeszcze nie Brytyjczyk
PoKeMoN

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 169

PostForum: Polacy w UK   Wysłany: 2010-05-14, 22:57   Temat: Już nie imigrant, jeszcze nie Brytyjczyk
Od 1 maja dziesiątki tysięcy zarejestrowanych do pracy w 2004 roku Polaków może aplikować o brytyjskie obywatelstwo. Ilu z nich zdecyduje się zasilić szeregi Brytyjczyków?

W ubiegłym roku brytyjski paszport otrzymało 203 865 imigrantów. To 58 proc. więcej niż rok wcześniej. Od 1 maja do grona Brytyjczyków dołączać mogą obywatele nowych państw członkowskich, którzy w Wielkiej Brytanii mieszkają i pracują od 2004 roku. Jest wśród nich ponad 74 tys. Polaków.


Tylu od momentu wejścia Polski do UE do końca grudnia 2004 roku zarejestrowało się w Home Office. Nie wiadomo ilu z nich opuściło Wyspy, jak również ilu spełnia wszystkie warunki niezbędne do uzyskania obywatelstwa brytyjskiego. Sześć lat legalnego pobytu na Wyspach jest jednym z nich.

Home Office nie przedstawił jeszcze szczegółowych statystyk co do narodowości osób, które Brytyjczykami stały się w 2009 roku. Prawdopodobnie jednak najwięcej jest wśród nich Afrykańczyków oraz mieszkańców subkontynentu indyjskiego. Tak było w latach 2006, 2007 i 2008. Brytyjski paszport otrzymało wówczas niewielu Polaków – kolejno: 580, 560 i 250. Znacznie wyprzedzili nas pod tym względem między innymi Bułgarzy, Rosjanie, Turcy i Serbowie.


Po obywatelstwo sięgną młodzi i niezależni


Nie ma wątpliwości co do tego, że w tym roku liczba Polaków, którzy sięgną po brytyjskie obywatelstwo wzrośnie w porównaniu do lat poprzednich. Nigdy wcześniej nie było przecież sytuacji, żeby pojawiło się ono w zasięgu ręki tak wielu polskich imigrantów równocześnie. Z drugiej strony, podobnie jak członkowie innych państw Unii Europejskiej, Polacy mają mniej powodów do skorzystania z tej możliwości niż imigranci spoza państw członkowskich. – Uzyskam prawo do głosowania w powszechnych wyborach i sam będę mógł kandydować na publiczne stanowiska. Poza tym brytyjski paszport zdecydowanie ułatwi mi przekraczanie granic Stanów Zjednoczonych, Australii czy Dubaju – mówi Marek. Może też liczyć na pomoc konsula brytyjskiego za granicą, poza Polską i w krajach, gdzie polskiego konsulatu nie ma. To główne zalety podwójnego obywatelstwa dla Polaków. Podwójnego, ponieważ żeby zostać Brytyjczykiem nie trzeba wyrzekać się polskości i można zachować obydwa paszporty.

Zdaniem Marty Woźniak, doradcy imigracyjnego z firmy konsultingowej Sara-Int, o obywatelstwo brytyjskie ubiegać będą się przede wszystkim osoby około trzydziestego roku życia, które nie pobierały dotąd zasiłków, nie mają dzieci, dobrze znają język angielski i są niezależne finansowo. – Polskich rodzin wśród starających się o obywatelstwo będzie mało. Głównie dlatego, że wiele z nich korzysta z zasiłków socjalnych, a to jeden z powodów odrzucenia aplikacji przez Home Office – twierdzi Woźniak.

Wymagania formalne

Nie trzeba czuć się Brytyjczykiem, żeby nim zostać. Z punktu widzenia lokalnego prawa ważniejsze są: staż pobytu obcokrajowca w kraju, jego zrozumienie dla tutejszego prawa i kultury. Jan Kowalski, który chce otrzymać brytyjski paszport musi najpierw złożyć w Home Office właściwy wniosek o obywatelstwo. Jego formularz dostępny jest na stronie domowej urzędu. W dołączonym do niego przewodniku opisano wszystkie niezbędne warunki do uzyskania obywatelstwa. Znajduje się tam na przykład informacja, że obywatele państw, które przystąpiły do UE w 2004 roku mogą składać aplikacje dopiero po upływie sześciu lat legalnej pracy na Wyspach. Pomimo to w polskich mediach wciąż rozpowszechniane jest przekonanie, że wystarczy pięć lat. – Kiedyś tak było. Przepisy zmieniły się w kwietniu 2006 roku. Od tego czasu zanim wyślemy aplikację musimy odczekać kolejne dwanaście miesięcy. Przez ten czas status rezydenta stałego "nabiera ważności"– potwierdza Woźniak.

Czas pięcioletniego pobytu w Wielkiej Brytanii dla polskich pracowników liczy się od momentu rejestracji WRS w Home Office. Wyjątkiem są osoby samozatrudnione, których rejestracja nie obowiązuje. – Od tej zasady istnieje jeszcze kilka odstępstw, ale to indywidualne przypadki. Zaraz po wejściu do UE dla wielu Polaków było niezrozumiałe, czy rejestrować się, czy nie. Generalnie jednak, osoby zatrudnione na etacie mogą ubiegać się o obywatelstwo po sześciu latach od daty rejestracji – mówi Woźniak.

Dokumentami potwierdzającymi oświadczenia zawarte w aplikacji o pobycie i legalnej pracy na Wyspach są w ich przypadku formularze P60 za pięć lat od dnia rejestracji. – Według prawa aplikant musi legalnie pracować w Wielkiej Brytanii sześć lat, ale załączane do wniosku dokumenty mają traktować tylko o pięciu pierwszych z nich. Pytałam urzędników Home Office, skąd będą wiedzieć, że aplikant ostatni rok również mieszkał i pracował w Anglii, ale powiedzieli tylko, że mają na to swoje sposoby. Mimo wszystko wymagam od osób, którzy przychodzą do mnie po pomoc w złożeniu aplikacji, udokumentowania sześciu lat. Chcę całkowicie wykluczyć ryzyko odrzucenia aplikacji – wyjaśnia Woźniak. Oznaczałoby to bowiem dla jej klientów utratę 760 funtów za złożenie i rozpatrzenie wniosku.


Jednym z niepowtarzalnych dowodów legalnej pracy na Wyspach jest dokument stwierdzający status stałego rezydenta aplikanta. Takowymi stajemy się jednak automatycznie po pięciu latach legalnej tutaj pracy liczonych od dnia rejestracji WRS. Papier nie jest więc wymogiem formalnym i w razie jego braku wystarczy porządnie przygotować się na udokumentowanie tego faktu innymi sposobami. Trzeba między innymi udowodnić, że w każdym roku pobytu w Anglii nie przebywaliśmy poza jej granicami dłużej niż sześć miesięcy, a w ostatnich dwunastu miesiącach kwalifikujących do aplikacji – dłużej niż 90 dni.

Egzamin z brytyjskości

Żeby zostać Brytyjczykiem, należy wykazać się również dobrą znajomością języka angielskiego oraz lokalnej kultury, historii, zwyczajów i tradycji. Dla Home Office’u potwierdzenie powyższych stanowi certyfikat zdanego testu "Life In the UK". Przeznaczony jest on dla osób, które znają język na poziomie ESOL Entry 3 i obejmuje 24 pytania opracowane na podstawie drugiego wydania książki "Life in the United Kingdom: A Journey to Citizenship". Koszt egzaminu to 34 funty, a przystąpić można do niego w jednym z 75 Test Centres w całym kraju. Tym, którzy nie potrafią ocenić, czy znają angielski na tyle dobrze, żeby przystąpić do testu, pomocą służą lokalne college. Można tam poprosić o szacunkową ocenę poziomu językowego. Jeśli jest ona zbyt niska należy zapisać się na specjalistyczny kurs ESOL, na którym omawiany jest materiał z książki. Zajęcia takie organizuje większość collegy oraz firmy prywatne. Certyfikat ich ukończenia jest równoznaczny ze zdaniem testu. Po pozytywnym rozpatrzeniu wniosku przez Home Office pozostaje już tylko złożyć przysięgę na wierność Królowej Anglii i lojalność wobec Wielkiej Brytanii. Potem można ubiegać się o brytyjski paszport.

Chcę być traktowany jak Brytyjczyk

Czy pamiętacie podwórkową grę w wojnę? W latach osiemdziesiątych bawiły się w nią dzieciaki na niemal każdym osiedlu w PRL. Żeby wziąć w niej udział wystarczył patyk, którym rysowało się symbolizujące Ziemię koło oraz granice państw, wybranych przez grające dzieci. Każdy sam decydował o tym, jaki kraj chce reprezentować. Pamiętam, że największą popularnością cieszyły się wówczas: USA, Wielka Brytania, Francją, Kanada, Włochy. "Na polu bitwy" zawsze było też ZSRR. Przynajmniej na moim podwórku. Zabawa polegała na poszerzaniu terytorium "swojego kraju".

W wojnę grało pokolenie dzisiejszych trzydziestolatków. Wielu z nich przebywa dzisiaj poza Polską. Najwięcej w Wielkiej Brytanii. Jest więc to pokolenie, które wybiera od dzieciństwa, chociaż wówczas nieświadomie i niewinnie. Tym różni się od pokolenia swoich rodziców i dziadków. – Jestem dumna z tego, że jestem Polką. Żyję jednak w Wielkiej Brytanii od wielu lat płacę tu podatki i nie widzę powodu, z którego miałabym być inaczej traktowana w szkołach, szpitalach i urzędach niż Brytyjczycy. A tak właśnie jest, chociaż oficjalnie nikt tego nie powie. Brytyjski paszport oznacza również inne traktowanie za granicą – mówi Kasia. Aplikację do Home Office’u wyśle w pierwszych dniach maja. Jej zdaniem wiele osób z pokolenia politycznych imigrantów również ma brytyjski paszport. Przecież przed przystąpieniem Polski do UE był on koniecznością dla każdego, kto chciał na obczyźnie normalnie funkcjonować. Ma rację. Jednak część emigrantów osiedlonych na Wyspach po II wojnie światowej zachowała tylko polskie obywatelstwo. Zrobił tak między innymi zmarły w katastrofie w Smoleńsku prezydent Ryszard Kaczorowski. Jak mówił, pomimo że większość swojego życia spędził w Anglii, zawsze czuł się tylko Polakiem, a dokładnie cytując jego słowa: "Polakiem, który żyje w Wielkiej Brytanii". Dlatego właśnie nigdy nie starał się o brytyjski paszport. – W naszym gronie ludzi myślących o Polsce wiedzieliśmy, że musi istnieć pewna grupa Polaków, którzy nadal będą mieli tylko obywatelstwo polskie. Większość rodaków, która przyjęła tę postawę, nie mogła jechać do Polski, bo nie miała właściwego dokumentu, z którym mogłaby przekroczyć granicę. Nie było to wygodne, lecz podkreślało nasz opór i chęć trwania na obczyźnie, przypominając wojennemu sojusznikowi zdradę naszego kraju – powiedział prezydent w wywiadzie udzielonym Coolturze dwa lata temu.

"Nowi imigranci" nie mają takiej misji. Wielu z nich czuje się Polakami w takim samym stopniu co Europejczykami. I nie widzi powodu, żeby się za to wstydzić. Przecież to sama Polska stworzyła im możliwość wyboru, wchodząc do Unii Europejskiej. Czyż nie?

Źródło onet.eu
  Temat: Prezydent Kaczyński Nie Żyję!
PoKeMoN

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 220

PostForum: Artykuły z Sieci   Wysłany: 2010-04-10, 10:50   Temat: Prezydent Kaczyński Nie Żyję!
Nikt nie przeżył katastrofy - potwierdza gubernator okręgu smoleńskiego dla rosyjskich agencji informacyjnych. Polska maszyna z parą prezydencką na pokładzie rozbiła się niedaleko lotniska wojskowego w Smoleńsku. Na pokładzie samolotu - według rosyjskich agencji informacyjnych - były 132 osoby.
Do katastrofy prezydenckiego samolotu TU-154 doszło dwa kilometry do Smoleńska, przed lotniskiem wojskowym w miejscowości Pieczersk. Telefony wszystkich pasażerów samolotu milczą.

Premier Donald Tusk zwołał nadzwyczajne posiedzenie Rady Ministrów. Wszyscy ministrowie są w drodze do Warszawy. Premier leci z Gdańska do Warszawy. W resorcie spraw zagranicznych organizuje się sztab kryzysowy - poinformował rzecznik MSZ Piotr Paszkowski.

- Samolot rozbił się. Najprawdopodobniej zahaczył o drzewo. Zapalił a następnie został ugaszony – informuje rzecznik MSZ. W tej chwili ratownicy próbują wejść do maszyny, która leży około 1,5 kilometra od lotniska i wydobyć ofiary. Według rosyjskich informacji nie przeżył nikt.
"Samolot rozstrzaskany, części, płonęły. Totalny chaos"
Samolot kompletnie roztrzaskany. Płonące części maszyny rozrzucone po... czytaj więcej »


Na lotnisku panuje wielki chaos, cały czas słychać syreny alarmowe.

Śmierć najważniejszych

Ostatnie momenty przed wypadkiem wyglądały następująco: maszyna TU-154 próbowała podejść do lądowania w wielkiej mgle. Nie udało jej się usiąść na pasie. Piloci przyspieszyli i chwilę później kontakt z maszyną się urwał. Rozległ się ryk silników i wybuch.

Na pokładzie samolotu byli – oprócz prezydenta z małżonką - między innymi szef NBP Sławomir Skrzypek, wicemarszałek, szef IPN Janusz Kurtyka, posłowie, kilku biskupów. Najważniejsze osoby w państwie.

Prezydent Rosji powołał specjalną komisję

Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew powołał specjalną komisję do zbadania przyczyn katastrofy polskiego samolotu. Będzie jej przewodniczył premier Rosji Władimir Putin.

Prezydent Rosji wysłał także na miejsce wypadku ministra do spraw nadzwyczajnych Siergieja Szojgu.

Według programu Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, na liście pasażerów prezydenckiego samolotu TU-154 byli:

Lech Kaczyński

Maria Kaczyńska

Ryszard Kaczorowski, ostatni prezydent RP na uchodźstwie

Jerzy Szmajdziński, wicemarszałek Sejmu, poseł SLD

Władysław Stasiak, szef kancelarii prezydenta

Aleksander Szczygło, szef BBN

Paweł Wypych, prezydencki minister

Mariusz Handzlik

Andrzej Kremer

szef sztabu generalnego WP gen. Franciszek Gągor

Andrzej Przewoźnik

Grzeogrz Dolniak

Przemysław Gosiewski

Zbigniew Wassermann

Janusz Kochanowski

Sławomir Skrzypek

Janusz Kurtyka

bp Tadeusz Płoski

http://www.tvn24.pl/0,165...,wiadomosc.html
  Temat: Gdyby wyjechali imigranci
PoKeMoN

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 223

PostForum: Artykuły z Sieci   Wysłany: 2010-03-09, 20:55   Temat: Gdyby wyjechali imigranci
Co by się stało, gdyby któregoś dnia z Wielkiej Brytanii wyjechali wszyscy imigranci?

Może Wyspy znalazłyby się w tarapatach, a może miejscowi bezrobotni wreszcie znaleźliby pracę? Prawdy na ten temat postanowił poszukać dziennikarz BBC Evan Davis, który pokusił się o niecodzienny eksperyment i... podmienił robotników w kilku miejscach, gdzie na stałe pracują obcokrajowcy.

Wisbech to niewielkie miasto na wschód od Peterborough. Tam właśnie wybrała się ekipa BBC, aby przekonać się, czy imigranci rzeczywiście okradają tu miejscowych z pożądanych etatów. Davis namówił czterech lokalnych pracodawców, bazujących na zagranicznych pracownikach, aby dali szansę kilku bezrobotnym. Układ był prosty: Brytyjczycy będą pracować dwa dni robiąc to, czym zwykle zajmują się imigranci. Jeśli zrobią to tak samo dobrze, dostaną stałe posady.

Chorzy albo na benefitach

Chętnych do podjęcia wyzwania nie brakowało, jednak znaczna część kandydatów odpadła już na początku eksperymentu. Jedni okazali się zbyt chorzy, inni wprost powiedzieli, że nie opłaca im się zamieniać otrzymywanych zasiłków na tak ciężką i niskopłatną pracę. Racji trudno im odmówić, bo zajęcia, w których mieli spróbować swoich sił, łatwe i przyjemne nie były.

Trzy osoby miały udowodnić swą pracowitość przy taśmie produkcyjnej w fabryce ziemniaków, cztery w miejscowej hinduskiej restauracji, dla trójki zajęcie znalazło przy zbiorze szparagów, dwóm pozostałym przedsiębiorca budowlany dał szansę przy renowacji domów.

Ostatecznie wyłoniono 12 kandydatów zdecydowanych na wszystko, żeby tylko znaleźć pracę. Byli wśród nich ojcowie rodzin, nad którymi wisiała groźba utraty domu, kilkoro młodzieńców wykwalifikowanych w komputerowych grach i pobieraniu kieszonkowego od rodziców, znalazł się też jeden stolarz oraz dwaj zdeklarowani fascynaci osiedlowej siłowni. Wszyscy zdeterminowani, żeby za pośrednictwem telewizji pokazać światu, że mają rację: imigranci zabierają im pracę, z którą oni sami świetnie sobie poradzą.

12 worków, 20 funtów

Pierwszego dnia do fabryki ziemniaków dwaj Brytyjczycy spóźnili się około pół godziny. Trzeci nie pojawił się wcale, wysyłając menagerowi wiadomość, że jest chory. Praca odbywa się tam w trzyosobowych zespołach, więc Brytyjczykom dokooptowano pracownika z Portugalii. – Ja cię nie namawiam, ale nie chcesz wrócić do swojego kraju? – zagadywał go brytyjski kolega, co rusz ucinając sobie pogawędkę na temat polityki imigracyjnej rządu. W połowie dnia okazało się jednak, że miejscowych przerosła matematyka. Na palecie miało być po 12 paczek ziemniaków, oni zaś kładli ich tam tylko 10. W rezultacie trzeba było przepakować cały transport. – Każdy ma czasem gorszy dzień – oburzył się jeden z nich, gdy przełożony zwrócił im uwagę. – Każdy czasem ma problemy z liczeniem!

Gorzej poszło w hinduskiej restauracji, gdzie drugiego dnia z czworga nowych pracowników stawił się tylko jeden. Walczył dzielnie. Poddał się dopiero w czasie lunchu tłumacząc, że nie rozumie treści zamówień, bo nie są one po angielsku.

Przy zbiorze szparagów okazało się natomiast, że Brytyjczycy robią to na tyle niedbale, że stale trzeba po nich poprawiać, co dezorganizuje pracę całego zespołu. Gdy pochodzący ze Słowacji przełożony zwrócił im uwagę, jeden z nich po prostu odszedł obrażony. – Emigrantom nauka zajmuje przeciętnie mniej więcej cztery godziny – wyjaśnił właściciel szparagowego pola. Swym pracownikom płaci na akord, a przeciętna dniówka wynosi u niego ok. 50 funtów. Po dwóch dniach Brytyjczycy zarobili przeciętnie po ok. 20 funtów – Nie stać mnie na takich ludzi – skomentował krótko farmer.

Nieco lepiej poszło ostatniemu z Brytyjczyków – specjaliście od budownictwa. Choć gwoździe wbijał krzywo i jakość jego pracy nie była najlepsza, robotę skończył w terminie i utrzymał posadę. Jak jednak podało BBC w komentarzu, stolarz zniknął z niej bez śladu już dwa tygodnie później.

Davis utarł nosa

Na koniec reportażu, który BBC wyemitowała w ubiegłą środę, pojawiły się komentarze podsumowujące cały eksperyment. Jeden z szefów fabryki ziemniaków zapytany co zrobiłby, gdyby pewnego dnia obcokrajowcy przestali u niego pracować, odpowiedział bez ogródek, że zamiast zatrudniać miejscowych, zainwestowałby pewnie w automatyzację produkcji.– Musiałbym zamknąć biznes, bo Brytyjczycy chyba nie poradziliby sobie z tą pracą – dodał hinduski restaurator. Wniosek, jaki taktownie wyciągnął ze swego materiału sam jego autor, był taki, że zjawisko imigracji jest bardziej skomplikowane niż się wydaje oraz że nie warto sprawy upraszczać.

Już następnego dnia po emisji reportażu został on głośno skrytykowany. Głos na forach internetowych zabrali bezrobotni Brytyjczycy, którym Davis trochę utarł dumnego nosa i wytrącił z ręki wymówkę o tym, że mimo starań, pracy znaleźć nie mogą. Swoje dołożyli też niektórzy parlamentarzyści, stając murem za wyborcami.

– Program pokazał, że miejscowe firmy nie poradziłyby sobie bez emigrantów, co jest oczywistym nonsensem – powiedział reprezentujący m.in. Wisbech poseł Malcolm Moss. Jego zdaniem imigracja to nie tylko praca, ale również inne aspekty społeczne, które dziennikarze przemilczeli. Mowa np. o przeludnieniu, szkołach pełnych dzieci nie mówiących po angielsku czy długich kolejkach do lekarzy. – Myślę, że ten program właściwie pokazał zarówno sytuację imigrantów, jak i postawę, którą względem pracy prezentują niektórzy z miejscowych – skomentował natomiast Erbie Murat, miejski sekretarz z Wisbech.

źródło goniec, onet.eu
  Temat: Becikowe także za poród za granicą
PoKeMoN

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 265

PostForum: Artykuły z Sieci   Wysłany: 2010-02-25, 14:41   Temat: Becikowe także za poród za granicą
Kobieta, która przebywała w trakcie ciąży poza Polską, może potwierdzić objęcie opieką medyczną u lekarza w kraju. Na tej podstawie gmina wypłaci becikowe.

Zaświadczenie lekarskie, które trzeba od 1 listopada złożyć w gminie, aby otrzymać becikowe i dodatek do zasiłku rodzinnego z tytułu urodzenia dziecka (obydwa po 1 tys. zł), musi być zgodne ze wzorem określonym przez ministra zdrowia. Gminy mają jednak wątpliwości, jakie dokumenty powinny przedstawiać kobiety, które zaszły w ciążę za granicą lub w jej trakcie wróciły do Polski. W związku z tym, że w kraju ubiegają się o becikowe, nie mogą przedstawić zaświadczenia, że również za granicą były objęte opieką lekarską. W innych państwach nie jest ono po prostu wystawiane.




– Traktując dosłownie przepisy, nie możemy uznać innego druku przedstawionego nam przez rodzica, niż ten, który przewiduje rozporządzenie – uważa Anna Koska, naczelnik Wydziału Świadczeń Socjalnych Urzędu Miasta w Opolu.

Z kolei zdaniem Ireny Smudy, naczelnika Wydziału Świadczeń Rodzinnych UM w Zielonej Górze, nawet inna forma zaświadczenia, jeżeli potwierdzi okresy pozostawania pod opieką lekarską, może stanowić podstawę do przyznania becikowego.

Jak wyjaśnia resort zdrowia, taki rodzic może otrzymać becikowe, jeżeli uzyska od polskiego lekarza potwierdzenie, że przyszła matka znajdowała się pod opieką również za granicą. Na tej podstawie lekarz wystawi wymagane zaświadczenie.

– To od lekarza będzie zależeć, jaki dokument powinna przedstawić kobieta. Najważniejsze, żeby miał dowód, że opieka lekarska była sprawowana nie później niż od 10 tygodnia ciąży do porodu i w każdym trymestrze ciąży miała wykonywane co najmniej jedno badanie – mówi Piotr Olechno, rzecznik Ministerstwa Zdrowia.

Marcin Jurek, lekarz ginekolog, tłumaczy, że takim dokumentem może być karta ciąży lub pisemna informacja potwierdzająca odbywanie badań za granicą.

– Nie będziemy stawiać takim rodzicom przeszkód i wymagać dodatkowych dokumentów – dodaje Marcin Jurek.


Autor: Michalina Topolewska

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
 
Skocz do:  

Theme FrayCan created by spleen & Programosy modified by UnholyTeam
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,23 sekundy. Zapytań do SQL: 13